Portal ślubny LOWEDIN.pl - Lovely Wedding Inspirations KASIA SKOCZYŃSKA, ANIA ŻUKOWSKA: "Trudno znaleźć miejsce blisko Warszawy, a jednocześnie oddalone od zgiełku, otoczone zielenią i otulone ciszą. Dostatecznie oddalone od sąsiadów, a jednocześnie na tyle blisko, by mogli na nie rzucić okiem podczas naszej nieobecności. A jednak nam się udało." - lowedin.pl
Reklama
WYWIADY

KASIA SKOCZYŃSKA, ANIA ŻUKOWSKA: “Trudno znaleźć miejsce blisko Warszawy, a jednocześnie oddalone od zgiełku, otoczone zielenią i otulone ciszą. Dostatecznie oddalone od sąsiadów, a jednocześnie na tyle blisko, by mogli na nie rzucić okiem podczas naszej nieobecności. A jednak nam się udało.”

  •   

Kasia Skoczyńska i Ania Żukowska porzuciły prace w wystawnych, szklanych biurowcach i stworzyły Stodołę Czereśniowy Sad – sielskie miejsce, gdzie w otoczeniu natury można urządzić piękne wesele lub inną dużą imprezę. Nam opowiedziały m.in. o tym, dlaczego zdecydowały się na tak ogromną zmianę, o swoim doświadczeniu w przeprowadzaniu dużych imprez oraz niewątpliwym uroku Stodoły…

Zacznijmy od początku J Gdzie pracowałyście przed otwarciem Stodoły Czereśniowy Sad?

Kasia: – Nie będę tu wymieniła całej mojej drogi zawodowej, ale większość mojego życia związana jest z organizacją eventów.

Ania: – Pracowałam marketingu i PR-ze, w fajnych korporacjach dla luksusowych marek – głównie wypełniając mnóstwo tabelek i mało twórczych dokumentów, choć zdarzały się też fantastyczne, kreatywne projekty.

Posiadacie naprawdę imponujące doświadczenie nie tylko w profesjonalnej organizacji i obsłudze ekskluzywnych imprez, ale także marketingu i pijarze. To pomaga prowadzić taki biznes?

Kasia: – Oczywiście, że TAK. Nic tak nie pomaga, jak doświadczenia zdobyte w ferworze walki.

Ania: – Jasne. Dawało nam jaśniejszy obraz tego, co chcemy osiągnąć, pozwalało ustrukturyzować jakoś plan i przełożyć na działania a teraz na codzienne aktywności. Jednak po drodze napotkałyśmy całe mnóstwo niespodzianek, których zdecydowanie nasze dotychczasowe doświadczenia nie obejmowały 😉

Skąd pomysł na porzucenie pracy zawodowej na pełny etat? Z tego co mówicie, obie posiadałyście dobre, fajne zatrudnienia. W Polsce jest to często synonim szczęścia absolutnego 😉 U Was tak nie było?

Kasia: – Ja nie rzuciłam mojej pracy, kocham swoja pracę.  Stodoła jest realizacją jednego z marzeń, jakie kiełkowało mi w głowie.

Ania: – Splot okoliczności – od problemów zdrowotnych związanych z „korporacyjnym” trybem życia, poprzez czas rehabilitacji poświęcony na weryfikację własnych pragnień i marzeń o kawałku ziemi… i tak wyszło 🙂 Kiedy Kasia powiedziała mi o pomyśle stodoły na wesela zapaliłam się do niego szczerze, bo sama myślałam o takim stodołowym weselu tyle, że 10 lat temu po prostu nie było takich miejsc.

Nie bałyście się porażki? W końcu porzucenie stabilnego zatrudnienia i otwarcie niełatwego biznesu wiąże się z dużym ryzykiem. Byłyście na nie przygotowane?

Kasia: – Szczerze? poszłyśmy za głosem serca, potem przyszedł rozum. Nieraz podczas tego roku miałam serdecznie dość , właśnie wtedy Anka mówiła będzie dobrze 🙂

Ania: – …a kiedy ja miałam dość, to te same słowa słyszałam od Kasi 🙂 Oczywiście, chwilami obawiałyśmy się, że coś nie pójdzie zgodnie z planem. I wiele rzeczy nie poszło – zaczynając od budżetu. Przed remontem nie znałyśmy porzekadła budowlańców „jeśli zaczynasz budowę, to szacowane koszty pomnóż przez trzy i podnieś o rząd wielkości” 🙂 Ale moją dewizą jest „lepiej żałować, że się coś zrobiło niż żałować, że się nawet nie spróbowało”. Już raz żałowałam: 15 lat temu miałam fajny pomysł na biznes, ale zniechęcili mnie znajomymi swoimi opiniami; dziś – zrealizowany przez innych – cieszy się wielką popularnością. Teraz też wszyscy się pukali w głowę, ale ja drugi raz nie chciałam żałować! 🙂

Co jest wyjątkowego w Waszej Stodole?

Kasia: – To spełnienie marzenia – co może być piękniejszego ?

Ania: – Wiesz… cała Stodoła jest wyjątkowa. Jej energia jest wyjątkowa. Zaczynając od cudnego miejsca które z miejsca nas zauroczyło, przez pomocnych sąsiadów dookoła, po świetnych ludzi napotkanych na naszej „stodołowej” drodze, którzy nam pomagali z taką sympatią…

Widzisz, w tym zwariowanym świecie podczas remontu była taka atmosfera, że naprawdę łatwo było odzyskać tak zwaną „wiarę w ludzi” – tyle dobrej energii jest w tym miejscu… Podam ci przykład: myśleliśmy o zbudowaniu pewnej ściany, zastanawialiśmy się jak ją zrobić żeby było fajnie (i tanio) i zupełnie niespodziewanie, od przypadkowo poznanego przesympatycznego człowieka któremu opowiedzieliśmy o naszej stodole dostaliśmy w prezencie stare, porozbiórkowe cegły! Ale to nie koniec: okazało się, że część z tych cegieł pochodzi z dawno nieistniejącej już cegielni należącej kiedyś do mojego pradziadka… A ścianę postawił nam nasz sąsiad 🙂 Mnóstwo pracy zrobiliśmy z moim mężem, Grzegorzem a każdy, kto mógł pomagał nam widząc, ile my wkładamy serca i pracy własnych rąk w to miejsce… Powinnam im wszystkim właściwie zrobić tablicę dziękczynną w Stodole! 🙂

Fot. Tomasz Wykrota

Wiem, że otworzyłyście to miejsce niedawno. Ile czasu zajęło Wam stworzenie Stodoły?

Kasia: – Rok. Właśnie sobie uświadomiłam że minął już rok. Pamiętam deszczowy, chłodny dzień kiedy Ania zabrała mnie żeby pokazać mi znalezioną w ogłoszeniu stodołę. No i cóż… zdarzyła mi się miłość od pierwszego spojrzenia 🙂

Ania: – Choć w sumie prace renowacyjne zaczęły się dopiero w kwietniu, krzyżując nam zresztą wiele planów. Wiosna była bowiem tak mokra, że nie mogłyśmy wjechać samochodami na podwórze! Ale pięć miesięcy niemal codziennej, ciężkiej, choć niesamowicie satysfakcjonującej, pracy przyniosło efekt.

Dla jakich par jest Czereśniowy Sad?

Kasia: – Dla pozytywnych ludzi, którzy chcą aby ten wyjątkowy dzień był taki, jak oni sobie wymarzyli, dla par, które mają poczucie humoru, dużo luzu, dystansu i swobody w podejmowaniu decyzji dotyczących ich wesela.

Ania: – Dla uciekających od banału, szukających oderwania się od miejskiego pędu, chcących zwolnić, zrobić imprezę przy okazji której będą po prostu mogli pobyć z rodziną, przyjaciółmi, znajomymi… Pogadać z nimi, powygłupiać się, wyluzować… Poimprezować tak oldschoolowo i offline’owo. I przede wszystkim bawić się na własnym weselu!

Fot. BALVIA Photography

Wróćmy do początków. Ile w powstaniu tego projektu jest Waszej inwencji twórczej oraz pracy (również tej fizycznej)? Pytam o to, bo ja już wiem, że wiele rzeczy zrobiłyście i robicie same, bez specjalistów i ekip. Chciałabym, żebyście o tym opowiedziały…

Kasia: – Tu ja nie mam wiele do opowiadania, bo większość prac na obiekcie wykonała Ania z mężem. Ja w tym czasie pracowałam, żeby nie zabrakło na pokrycie kosztów związanych z remontem.

Ania: – Faktycznie, ze względu na bardzo ograniczony budżet większość prac zrobiliśmy samodzielnie, choć te najbardziej fachowe powierzyliśmy specjalistom. A specjalistów i pomocników mieliśmy świetnych i miło nam, bo nawet po zakończeniu prac obserwują nasze poczynania i dopingują nas. Co poniektórzy po zobaczeniu projektu doprowadzonego do końca nie mogli powstrzymać się od prawdziwego wzruszenia, bo na początku obiekt był, nazwijmy rzecz po imieniu, niemal ruiną.

Najdłużej, bo dobre kilka tygodni zajęło Grzegorzowi szlifowanie ceglanych ścian i sufitów – katorżnicza robota. Całe dnie spędzał ze szlifierką (bo każda ściana zbudowana była z innych cegieł, więc nie dało się tego zrobić inaczej) w najdziwaczniejszych pozycjach, a w białym kombinezonie i masce przeciwpyłowej  wyglądał jak kosmonauta 🙂 Później mieliśmy już nieco przyjemniejsze prace – od malowania ścian i podłóg (nawet nasze córki w to wciągnęliśmy!), poprzez biały montaż na zakładaniu trawników kończąc… uwierz, że rozrzucenie kilkunastu ton ziemi to niełatwe zadanie dla dwojga 🙂 Później Grzegorz śmiał się ze mnie, gdy rozmawiałam z trawą, żeby miała litość dla początkującej ogrodniczki i ładnie wyrosła. No, i wyrosła piękna!

Ten remont to był ogrom pracy, na szczęście Grzegorz ma nie tylko pojęcie techniczne, ale też smykałkę do wszelkich prac manualnych – bez niego na pewno Stodoła nie byłaby jeszcze gotowa. Dziś na pytania: „dacie namiar na waszego architekta/stolarza…?” z uśmiechem odpowiadam, że architekt/stolarz… był domorosły i uczący się w biegu 🙂 Ale chyba fajnie nam wyszło.

A najciekawszym komplementem jaki usłyszeliśmy pracując było zdanie „to niemożliwie, że jesteście z Warszawy”  😉 – nikt się chyba nie spodziewał, że para ludzi zza biurek może tak dać sobie popalić. Dość powiedzieć, że wspólnie z mężem schudliśmy podczas prac dobrze ponad 20 kg! Więc jeśli ktoś myśli o diecie przed ślubem… na pewno znajdziemy mu coś do zrobienia 🙂

Za co każda z Was jest odpowiedzialna w Czereśniowym Sadzie?

Kasia: – To co lubię najbardziej – kontakt z młodymi, uzgadnianie szczegółów uroczystości, Współpraca z podwykonawcami.

Ania: – …wygląda na to, że my z Grzegorzem za całą resztę 🙂

Widać, że włożyłyście tu mnóstwo pracy i serca. Goście to doceniają?

Kasia: – Tak 🙂 mamy szczęście do par, które tak jak my zakochują się w tym miejscu. Rzadko zdarza się para, która dziwi się że stodoła jest drewniana i nie ma klimatyzatorów 😉

Ania: – Kasia ma rację – rzadko zdarzają nam się ludzie, którzy nie mają tak zwanej ‘zajawki’. Zresztą tacy bez zajawki nie rozważają chyba w ogóle wesela w stodole. A ci co przyjeżdżają chyba rozumieją specyfikę i szybko podłapują energię tego miejsca 🙂

Jakie inne imprezy – oprócz wesela oczywiście, można u Was wyprawić? I na jaką liczbę osób (w tym z noclegiem)?

Kasia: – Zapraszamy wszystkie agencje eventowe i firmy. Można u nas zrobić piknik na 300 osób czy konferencję na 150 osób. Warsztaty wszelkiego rodzaju – robiliśmy na przykład „Las w słoiku” – zajęcia jogi czy pilatesu.

Ania: – O tak! Bardzo chciałabym by Stodoła stała się miejscem na takie zajęcia czy warsztaty, gdzie będzie się można odłączyć od telefonu, pobyć z innymi… Mam nawet plan na pierwsze: jako, że trawniki pielę ręcznie (serio! zależy mi na ekologii i komforcie naszych gości), a taka praca wymaga skupienia by wyrywać chwasty z korzeniami, to idealne ćwiczenie na warsztaty mindfulness! 🙂 Mamy 12+ miejsc noclegowych (dostawki), możemy też rozstawić namioty pod czereśniami a w upalne noce zorganizować spanie na tarasie.

Opowiedzcie proszę coś na temat miejsca, w którym stoi Czereśniowy Sad. Dlaczego wybrałyście akurat to, co jest w nim niezwykłego?

Kasia: – Trudno znaleźć miejsce, które spełnia podstawowe założenia: blisko Warszawy, a jednocześnie oddalone od zgiełku. Miejsce otoczone zielenią i otulone ciszą. Dostatecznie oddalone od sąsiadów, a jednocześnie na tyle blisko, by mogli na nie rzucić okiem podczas naszej nieobecności. A jednak nam się udało.

Z pewnością jesteście już po pierwszej imprezie. Jakie miałyście wrażenia, emocje następnego dnia?

Kasia: – Nie miałyśmy jeszcze tak naprawdę żadnej imprezy weselnej. Tak jak zauważyłaś: otworzyłyśmy się dopiero w połowie września tego roku. Ale miałyśmy już kilka sesji zdjęciowych.

Ania: – Tak, na razie Stodoła jest bohaterką i uczestniczką wielu sesji – od narzeczeńskich, poprzez ślubne na kobiecych, takich buduarowych kończąc! A efektami dzielimy się na naszym Facebooku oraz Instagramie.

Bałyście się przed, że coś nie wyjdzie?

Kasia: – Od 25 lat organizuje eventy i zawsze człowiek się obawia, że coś nie pójdzie po naszej myśli. Ale doświadczenie pomaga wybrnąć z takich sytuacji.

Ania: – …i przed, i w trakcie, i obecnie – ale wiesz, obawa nie może cię zatrzymywać. Trzeba po prostu być rozważnie odważnym i odpowiednio zachowawczym gdy trzeba. Ja jednak mam wielką ufność do losu – skoro tak udanie, z pomocą życzliwych nam ludzi, udało nam się dojść do końca remontu, to dalej może być już tylko… fajniej!

Na zakończenie powiedzcie, na jakich imprezach targowych można było Was spotkać do tej pory  oraz na których będzie można spotkać w najbliższej przyszłości?

Ania: – Byłyśmy na wrześniowych targach Warsaw Wedding Days, zaś kolejny udział planujemy już w imprezach przyszłorocznych.

Dziewczyny, wielkie dzięki za przemiłą rozmowę! Z przyjemnością będę śledziła Wasz rozwój.

Kasia: – My również bardzo dziękujemy i serdecznie zapraszamy Ciebie oraz czytelników portalu na naszą stronę www.stodolaczeresniowysad.pl

Ania: – I oczywiście na nasz Instagram stodola.czeresniowy.sad oraz facebookowy fanpage  Stodoła Czereśniowy Sad!

Rozmawiała: Kinga Kaźmierczak

Komentarze:

Your email address will not be published. Required fields are marked*